pierwsza niedziela sama
Od jakiegoś czasu nie układało nam sie z męzem najlepiej, ale to nie znaczy ze niec do niego nei czuje.
Nadal go kocham lecz chyba bez wiekszej wzajemnosci. Po kłotni we wtorek oznajmil mi nagle, ze powinniśmy sobie zrobic przerwe dla uzdrowienia relacji. Byłam mocno zaskoczona, ze tak to bez emocji, na zimno zaproponowal i to całkiem powaznie. To nie była rozmowa na ten temat, to było postawienie mnie pod scianą. Na drugi dzień się spakował i wyprowadził do wynajetgo mieszkania o ktorym tez nie wiedziałam. Nie wiem co dalej, od piatku nawet nie odbiera moich telefonów, nie znam adresu tego mieszkania, jego koledzy unikają odpowiedzi gdzie on jest. Nie mamy rozdzielnosci majątkowej, nie wiem co robic dalej. Wiem, ze jest separacja, rozwód, ale nie wiem jak do tego podejść, nie mam jak z nim porozmawiac, nie wiem czy nie zaciagnie jakisc kredytów itd. Jestem przygnebiona, zapłakana i zdezorientowana. Do konca tygodnia myslalam ze jakoś się dogadamy, ze porozmawiamy, ale teraz widzę ze albo cos kombinuje, albo chce mnie psychicznie zniszczyc. To moja pierwsza niedziela kiedy budze sie sama. Smutno. W tygodniu człowiek pracował, to jeszcze tak nie przygnebiało, teraz to dla mnie dramat...
Chętnie przeczytam co myslicie na ten temat. Moze kóras z was była w podobnej sytuacji ? pozdrawiam was serdecznie
Dodaj komentarz
8 komentarzy
może kogoś ma a o tym nie wiesz ? moim zdaniem koniecznie musisz iśc do adwokata niech podpowie co w takich sytuacjach robić. pozdrawiam
odpowiedz
@Gwiazdeczka***
Nie wiem. Tez o tym myślę, ale wcześniej nie widziałam żadnych symptomów, że kogoś mógłby mieć. A do adwokata planuję wybrać się jutro.
żden normalny mąż nie ukrywa przed żoną wynajętego mieszkania, dlatego niestety wynika z tego że na 100% kogoś ma . Musisz się zatroszczyć teraz przedewszystkim o siebie, czyli prawnik i wszystkie sprawy fomalne, nie pisałaś nic o dzieciach, a to już dużo mniej problemów co nie oznacza że będzie łatwo.
odpowiedz
nawiązując do tytułu.... no to się kochana (przykro mi to pisać ;) ) przyzwyczajaj...
odpowiedz
prawnik na początek i dużo siły do walki bo twój sprytny już dawno miał plan doskonały i kto wie co w tym planie jeszcze się znalazlo! Powodzenia
odpowiedz
wiem co to znaczy jak zyjesz z kims kilka lat robisz z nim wszystko wracaasz z pracy masz do kogo tera zpustka i pustka i nawet nie ma sie do kogo odezwac przykre ale ja wlasnie to przechodze kolejny raz w swoim zyciu i cholernie mi ciezko ale wiem za jakis czas sie przyzwyczaje znowu do bycia samą a uwierz ,że jeszcze kocham
odpowiedz
No ale i tak masz wygraną w kieszeni. To on cię opuścił i to on odszedł więc sprawa zamknięta. Jedynie się cieszyć że dzieci niema bo one najbardziej cierpią w takich sytuacjach. Lepiej pożegnać się jak przyjaciele jak ciągnąć chory związek kilkanaście lat i męczyć się. Trzeba na to spojrzeć z innej perspektywy. Kłótnie są złe i już o czymś świadczą jeśli są notoryczne i się powtarzają to znaczy że coś jest źle i trzeba się problemowi skrupulatnie przyjrzeć i zastanowić nad rozwiązaniem problemu. Niestety tutaj tego zabrakło i skoro kogoś ma to znaczy że ona daje mu to czego ty nie mogłaś lub nie byłaś w stanie mu dać.
odpowiedz
Dołącz do nas może poznasz kogoś kto ma podobne problemy niekoniecznie miłość, może przyjaciela i będzie Ci łatwiej. Zapraszam i pozdrawiam
odpowiedz










