Oszukana - forum dla kobiet: zdrada, oszustwo, oszuści


Czwartek
23 lutego 2012
Damiana, Romany, Florentyna

Logowanie

Twój e-mail:
Hasło:
Zapamiętaj mnie:   
Zapomniałaś hasła? Kliknij tutaj

Zarejestruj się - Oszukana - forum dla kobiet: zdrada, oszustwo, oszuści


Ogłoszenia - Oszukana - forum dla kobiet: zdrada, oszustwo, oszuści
Gdzie szukać - Oszukana - forum dla kobiet: zdrada, oszustwo, oszuści

Akcje użytkowników

23:06
mila
Zalogowała się


22:57
yoleck
Wylogowała się


22:57
yoleck
Zalogowała się


21:45
bes43
Zalogowała się


21:09
yoleck
Zalogowała się


20:25
aga34
Wylogowała się


20:24
aga34
Zalogowała się


19:14
adsense
Zalogowała się


 

Cezaria
Nowa

Powrót

2012-01-27 20:57:03
Dlatego powrót, bo byłam tu już kilka razy, za każdym razem, kiedy nie miałam wątpliwości, że jestem oszukiwana. Niestety moja niepełna pewność, co do oszustw mojego PANA przychodziła i odchodziła falami. Rozstania i powroty. Tak przez 3 lata. 2 lata znajomości internetowej i wreszcie spotkanie, które ja wymusiłam, bo traciłam orientację. Facet z Warszawy. Przedstawił mi się podczas pierwszej rozmowy z imienia i nazwiska. Właściwie wiem o nim wiele, jak również nic. Te całe 3 lata to surrealizm jakiś, z finałem takim, że wreszcie upozorował swoją śmierć. Właściwie nigdy nie wyłudził ode mnie pieniędzy, a raczej on proponował "datki". Oczywiście udawał hiper-bogatego, a na sam koniec okazało się, że jest zrujnowany. Jedyne, czego żądał ode mnie, to rozwód, ponieważ z mężem żyliśmy w separacji. O to też były ciągłe kłótnie i sceny zazdrości. Właściwie to zastanawiam się, czy ta osoba jest oszustem, czy psychopatą. Poznaliśmy się przypadkowo na Mojej Generacji. Posiada on też swój kanał na YouTube, gdzie znajduje się jego wizerunek na jednym z clipów. Historia jest długa i najgorsze jest to, że ja naprawdę nie wiem, jakie on miała w stosunku do mnie zamiary. Jest kilka opcji, które chodzą mi po głowie...Próbowałam się kontaktować z paroma osobami, które go poznały, ale nikt w tę śliską sprawę nie chce się mieszać. Miałabym możliwość kontaktu z kimś z jego rodziny, ale boję się, że on będzie stwarzał zagrożenie mojej rodzinie. Już kiedyś mnie zastraszał..Kiedy nasza znajomość opierała się wyłącznie na kontakcie tel i internetowym, bywał nie raz w moim mieście i nawet mnie śledził. Już wtedy miałam zamiar powiadomić policję..W zasadzie, to ja wierzę jeszcze w jego "zmartwychwstanie", ponieważ to człowiek, który obdarzony jest niesamowitą fantazją i polotem..Pewnie niejedna "realistka" teraz się uśmieje, ale takiej siły manipulacji w życiu nie widziałam..Cieszę się, że mogę to "wyrzygać", choć moje "wymiociny" nigdy nie oddają tego, co teraz czuję. Ale ulga jest wielka :)


Dodaj komentarz


20 komentarzy

Lena555 (Aktywna Użytkowniczka) 2012-01-28 09:48:16

bardzo ciekawa historia, nawet już nie trzeba oglądać W-11, Detektywów, czy Malanowskiego. Jestem ich miłośniczką.


odpowiedz


Cezaria (Aktywna Użytkowniczka) 2012-01-29 10:24:52

@Lena555 to tylko cząstka..gdybym miała talent krasomówczy, napisałabym książkę..



Lena555 (Aktywna Użytkowniczka) 2012-01-28 09:49:51

...........szkoda by mi było oddawać tej "pożyczki". Lepiej było iść do kosmetyczki


odpowiedz


Cezaria (Aktywna Użytkowniczka) 2012-01-28 10:34:48

@Lena555
Gdyby nie ta pożyczka, to nigdy nie doszłoby do upozorowanego zgonu i pewnie dalej brałabym udział w tej inscenizacji miłosnej, a ja potrzebowałam bodźca. W zasadzie i tak zadaję sobie wiele pytań i tylko to mnie dręczy. Możliwość wywalenia tego tutaj, na forum, jest dla mnie swojego rodzaju terapią. Myślałam już niejednokrotnie o wizycie u psychologa. Poza tym, być może moja historia będzie jakimś ostrzeżeniem dla innych dziewczyn. Nie wierzę, że mój Najukochańszy będzie siedział w swoim "podziemiu".



simple (Małomówna) 2012-01-29 09:30:07

Cezaria jeśli nie czytałaś to polecam Maga Johna Fowlesa. Historia w której podobnie rzeczywistość miesza się z fikcją. Świetna książka.


odpowiedz


Cezaria (Aktywna Użytkowniczka) 2012-01-29 10:24:11

@simple nie wiem, czy na tym etapie, kiedy sama nie potrafię się uporać z tym wszystkim, czytanie takiej literatury mi nie zaszkodzi..ale, z pewnością sięgnę...Może właśnie dlatego, że lubię łamigłówki intelektualne i dociekanie, zaangażowałam się w to, co opisałam w 1/1000 powyżej..Pozdrawiam.



celia1967 (Gaduła) 2012-01-29 12:13:16

Wiesz, mnie się wydawało, że jestem twarda baba, okazało się, że nie. Nie potrafiłam stawiać granic, za które nikt nie ma wstępu. Bo to jest jedyna (póki co) metoda na ratowanie siebie. Ja chodzę na terapię od kilku miesięcy i wiem, że jestem coraz silniejsza. Najważniejsze to jest ratować siebie. Ty jesteś największym swoim dobrem nikt inny, nawet nie twoja rodzina , ale ty. Ty będziesz słaba, wszystko inne będzie kulało.


odpowiedz


Cezaria (Aktywna Użytkowniczka) 2012-01-29 12:27:08

@celia1967 Ja do tej pory gram twardzielkę, ale to, co jest we mnie, to tylko dla mnie. O terapii myślałam już dawno, jeszcze wtedy, gdy tkwiłam w tej "toksynie". Nie potrafię sobie wytłumaczyć jednego: przecież nie raz moje "Ja" realne podpowiadało mi, co mam zrobić, ale ja jednak wybierałam to drugie "Ja". Byłam ciągle pod wpływem wahań wewnętrznych. Myślę, że problem tkwi we mnie. Jest parę osób, które znają moją historię, ale nie do końca. Po prostu jest mi wstyd za siebie. Ostatnio ktoś mi powiedział, że te błędy, które popełniłam, spowodowane były tylko i wyłącznie dobrocią serca. Chcę w to wierzyć..



celia1967 (Gaduła) 2012-01-29 12:48:40

Nie dobre serce, ale nieumiejętność stawiania granic i brak dbałości o SIEBIE! Określiłabym to głupotą zyciową, ale nie matrw się na tej gałęzi nie siedzisz sama, bo chcę Ci powiedzieć, że siedzę jeszcze trochę z Tobą ja. Ale mam nadzieję, że coraz krócej.Podejrzewam, że kierowała Tobą samotność. Jak mną. Wielokrotnie czułam, że to nie człowiek dla mnie. Pod żadnym względem. Dawałam z siebie wiele, uczucie , pracę( taką domową), zaangażowanie w jego życie, jego rodziny etc. Dzisiaj wiem, że nie warto za wszelką cenę toczyć jakiś związek, bo i tak w chorym układzie jestemy same. Ja o tym wiedziałam w prawie każdy weekend. Soboty były bardzo przykre, no bo coś trzeba robić, pomyśleć, zadbać o partnerkę, a tu pan najchętniej pograłby na klawiszasz, naspawał się maryśką i mówił, że jest jak w bajce.
Moja wina jaka, a trzeba było mieć ślepia otwarte i jak nie miał czasu w pierwszego miesiąca naprawić mi zderzaka - a potrafił to zrobić - to konąć pana w tyłek. Nie dlatego, że nie zrobił, ale dlatego, że nie tego na POCZĄTKU znajomości, kiedy ludzie zabiegają. To była jedna z pierwszych przesłanek świadczących o jego samolubstwie.


odpowiedz


celia1967 (Gaduła) 2012-02-05 15:35:03

bes43 ma rację co do sms-ów, pomijam opłaty, ale komu zajętemu pracą chciałoby się pisać sms-y? telefon bezpośrednia forma przekazu i do tego bardziej osobista.


odpowiedz


bes43 (Gaduła) 2012-02-05 15:49:47

@celia1967 wmbezpośredniej rozmowie mona ponać intonację głosu, sposób wysławiania...jeśli ktoś tylko pisze to albo ma coś do ukrycia albo ma oszczędny abonament na sms...cy tak diała biznesmen....napewno nie.... wiem coś na ten temat



Cezaria (Aktywna Użytkowniczka) 2012-02-05 21:45:27

@celia1967 W zasadzie poniekąd jest możliwe. Dla mnie było. Potrafiłam pisać i robić wiele rzeczy jednocześnie, ale też przez to Mój Pan umiejętnie "zawładnął" mną, ponieważ całkowicie straciłam kontakt z "moim światem". Zresztą, on mi robił wyrzuty odnośnie mojej rodziny i znajomych. Totalna manipulacja.



celia1967 (Gaduła) 2012-02-05 17:18:30

Pewnie sama bym uwierzyła takiemu, chociaż nie jestem tego pewna. Nie oczekuję, żeby facet wydawał na mnie pieniądze, bo boję się jakiegoś oczekiwanego rewanżu. I nie ma mowy o finansowanie przeze mnie czegokolwiek. Debil o którym Wam pisałam kiedyś usiłował namówić mnie do sprzedaży domu poza miastem ( letniskowy, ale dobre miejsce i takie tam....wart jest całkiem sporo), jak o tym usłyszałam powiedziałam mu żebyśmy nie planowali wspólnego życia od sprzedaży mojego czy jego majątku. Przykro mi, ale ja mam zawsze jedną informację, że nie mam karty , kasy , ale dobrze zarabiam i mam za co spłacać kredyt. Jak interesują się pieniędzmi, odpuści. Facet o którym pisałam, bierze babki na to, że będzie miał pieniądze bo jest wynalazcą i czeka na patent. Niestety ja nie złapałam się na tą świetlaną przyszłośc, ale wiem, że takie kobiety są. Jedyne ich szczęście, że to straszny cham i szybko przestaje się pilnować. Przy mnie pilnował się 6 miesięcy. Dno i wodorosty. Każda usłyszy : że za mała, za druba, worki ma pod oczami, łysa, etc..... i nie ma znaczenia czy to jest prawda, w taki sposób pozbywa sie kobiety , obrazi się i szuka następnej.


odpowiedz


Cezaria (Aktywna Użytkowniczka) 2012-02-05 21:40:35

@celia1967 Iksi...nawet o tym nie pomyślałam, że w ten sposób mógł czerpać zyski. Jego rozstania i powroty mogą być tego przykładem, że jak obrabiał jedną, to "fundował" drugiej. Jak widać, niepotrzebnie zrezygnowałam z monitorowania tego portalu..:)



Cezaria (Aktywna Użytkowniczka) 2012-02-05 21:38:11

Mój man w zasadzie był mądry tylko w gębie i chyba się przeraził pierwszego spotkania, bo od razu wyszło, jaki z niego dziany gość. Wiem, wiem..Teraz mędrkuje. po szkodzie. Mi po prostu brakowało jakichkolwiek namacalnych dowodów. Kiedy się przeprowadził w moje okolice miałam na niego oko już częściej. Jego interesy (szumnie powiedziane...), zakańczały się niepowodzeniami. W zasadzie ani jeden z nich nie wypalił. Dlatego na sam koniec mnie poprosił o zainwestowanie w biznes, obiecując niezłe przychody...Już nie wspomnę o tym, że zgodził się na zamieszkanie ze mną i moimi rodzicami w jednym domu, gdy początkowo nie było mowy o tym, bo on ciągle rozpoczynał budowy domów. Kilku domów. Gołym okiem było widać, że słabo mu to wychodzi. Oczywiście na internecie "jest go pełno". Reklamuje się pod szyldem firmy budowlanej, do której się nie przyznaje, bo przecież on przecież nie jest "robolem", a człowiekiem z wyżyn i fugowaniem się nie zajmuje.. Minął prawie miesiąc od jego zniknięcia (czyt. śmierci, w którą nie wierzę, ale naprawdę nie mam ochoty bawić się w detektywa) i jestem pewna, że on jeszcze wróci, bo oprócz zdolności fantazjowania, ma on również jakieś zapędy psychopaty..Nie raz byłam przez niego śledzona.


odpowiedz


celia1967 (Gaduła) 2012-02-05 22:09:24

@Cezaria , Iksi - powiem Wam tylko tyle, że jestem niewyobrażalnie wściekła na siebie, bowiem moja intuicja CAŁY CAŁY CAŁY czas informowała mnie, żebym uciekała. Pomijam, że przy drugim spotkaniu moja głowa dostała sygnał - uciekaj bo to jest zły człowiek. Znajomi mówią, że musiałam przeżyć tego gnoja , żeby w końcu życie mnie czegoś nauczyło. Tylko, że ja mam w d...pie takie korepetycje z życia. Nigdy w nim nie było bagna, a dopuściłam w swój świat totalnego śmiecia , nieudacznika, słomiany zapał i nie wiem co jeszcze, damskiego boksera, kurwiarza, kłamcę, alkoholika i pewnie przyszłego narkomana, lenia i franca wie co jeszcze. Dobrze, że mam teraz od diabła pracy, bo mam tak nieobliczalne myśli, że aż się ich boję. Nie żywiłam nienawiści do drugiego człowieka, a dzisiaj wiem, że gdyby stał u góry wysokich schodów, a ja za nim to kopnęłabym go z chęcią w dupę w nadziei, że skręci kark. A to co się dzieje w ciągu ostatniego tygodnia wokół mnie to już przekracza wszelkie granice. Wszędzie wszystko dookoła się wali. Już mam tego po kokardę. Jednego przestrzegam bezapelacyjnie - nigdy za nic nie płacę, nie pożyczam pieniędzy - nie ma takiej możliwości.



Cezaria (Aktywna Użytkowniczka) 2012-02-05 22:22:06

Droga Celio...Jestem z Tobą:D Normalnie, jakbym czytała swoja własna historię. Zdrowy rozsądku, hop hop..gdzie byłeś, jak Cię potrzebowałam??? W sumie, to ja nawet nie mogę określić, jaka to więź się między nami wytworzyła? Żałuje tylko, że wcześniej nie zdobyłam się na spotkanie z nim.... I tak koleś miał do mnie kurewską (sorki) cierpliwość. Widziałam na sam koniec, jak jest zdesperowany..To go zgubiło. Myślę, że materialnie on stracił więcej ode mnie, ale to, co ja straciłam przez te 3 lata jest niepoliczalne.


odpowiedz


Cezaria (Aktywna Użytkowniczka) 2012-02-06 11:28:16

Iksi..jak ja Ciebie rozumiem. Mój amant robił ze mną podobnie. Do tego gnoił mnie, podważał moje wykształcenie, umiejętności, pochodzenie, nawet wygląd po to, by na koniec powiedzieć, że mnie kocha. Podszedł mnie sprytnie. On próbował tych sztuczek z innymi kobietami z netu, ale miał wątpliwości. Bał się, że mogę je znać. Poza tym był podejrzliwy w stosunku do mnie. Myślał, że go sprawdzam, że działam na wielu kontach, czy profilach..Sam popadał w paranoję. To go poniekąd gubiło. Poza tym, ja w internecie mam dużo znajomych z warszawy i kiedyś zrobiliśmy żarcik. Pisałam na forum, że jadę do Warszawy w odwiedziny. On w tym czasie udawał, że jest na wczasach w Saint Tropez. Oczywiście od razu zadzwonił do mnie i jakimś cudem przemieścił się do Warszawy. Powiem szczerze, że nie jest on typem podrywacza. Jest jednak inteligenty, ma poczucie humory, jest bystry, bo potrafił wybrnąć z niejednej sytuacji. Dawałam mu to, czego potrzebował, czyli byłam totalnym głąbem. Aż sama się nie raz dziwię. On podkreślał, że potrzebuje kobiety posłusznej, więc ją miał. Nie wiem..Pewnie kierował mną strach, przed utratą, bo jednak spędziłam z nim kupę czasu. Człowiek jest bardzo zakompleksiony, pod każdym względem. Wydaje mi się, że dostał kopa od życia. Nie lubi kobiet. Słyszałam, jak się odnosił do swojej wspólniczki (narzeczonej rzekomej), jak się wypowiadał o swojej matce, o matkach swoich dzieci. Damski bokser w słowie. Chyba nigdy nie dostał od nikogo porządnie wpie......l :)


odpowiedz



 
 

Strona główna O nas Reklama Regulamin
realizacja:Agencja Interaktywna zets.pl