jak łatwo wpaść w pułapkę kredytów!!!!!!!!!!!!!
Może zacznę od tego, że swoją smutną przygodę z kredytami rozpoczęłam niedawno, może z 4 lata temu.. nie wynikało to z chęci posiadania czegoś, kupienia samochodu czy wyjazdu na super wakacje - chodziło o taką potrzebę posiadania ich po prostu na koncie.. Na początku dawało to poczucie, że stać mnie na wszystko, na każdą rzecz mogę sobie pozwolić i nie muszę się martwić czy mam na nową parę spodni czy butów. Nie potrzebowałam żadnych zaświadczeń z pracy, bo bardzo dobre zarobki i wpływy na konto były dla banku wystarczające.. dostawałam jedną kartę kredytową za drugą, w pewnym momencie zauważyłam ich w portfelu chyba z 6 na różne kwoty - niższe, wyższe naprawdę różnie. Było pięknie i cudownie dopóki nie musiałam z nich korzystać, ale jak już zaczęłam nie mogłam skończyć i tak w kółko spłacam i znowu wydawałam.. początkowo na ubrania, potem na coraz lepsze kosmetyki, nie mówiąc o butach, torebkach czy biżuterii.. to było jak hazard.. Nie mogłam przejść obok sklepu obojętnie, zawsze coś kupiłam .. wiecie co jest w tym najgorsze?? że te pieniądze rozchodziły się na bzdury, na rzeczy kompletnie mi w danym momencie niepotrzebne, po prostu musiałam zaspokoic swoją potrzebę kupna np. super dobrych kremów na cellulit bo przecież te z tańszej półki nie działają..
Potem zaczęło się branie kredytu, aby spłacić poprzedni, bo żyć na poziomie trzeba dalej a tu nie ma jak, wiec następny i następny i tak w kółko
Gdybym wydała te pieniądze na samochód byłoby inaczej, bo coś konkretnego bym za to miała a tak?? tona ubrań, butów i sama nie wiem czego... potem to było trochę jak spełnianie marzeń - np. wyjazd do spa na serie zabiegów, kupno wymarzonej kurtki za niebotyczne kwoty..
Problem zaczął się gdy przybyło nagle dużo nieprzewidzianych wcześniej wydatków i wtedy się zaczęło, dodam że od 6 lat jestem mężatką ale mój mąż nigdy nie ingerował skąd mam nowe ciuchy wiedział, że dobrze zarabiam i tyle. Mam prawo wydać jakąś część pieniędzy na siebie, no ale nigdy nie podejrzewał, ze wydaję więcej niż zarabiam.. nagle wydarzyło się w naszej rodzinie nieszczęście, wyjściem było zorganizowanie dużej gotówki.. poszliśmy z mężem do banku i niestety wszystko wyszło na jaw.. że moje zadłużenia sięgają kilkudziesięciu tysięcy i niestety żaden bank nie udzieli nam kredytu.. wtedy zrozumiałam swój błąd i zdałam sobie sprawę z własnej głupoty. Mogłam powiedzieć o wszystkim wcześniej, przyznać się że mam problem i potrzebuję pomocy.. ale nie! Ja żyłam z moją chorą wyobraźnią chyba na innej planecie..
Okazało się, że mój mąż zamiast wyrzucić mnie z domu, okazał się być najcudowniejszym partnerem pod słońcem, człowiekiem który postanowił mnie z tego wyciągnąć i nie odwrócił się ode mnie, wiem, że był zły ale dusił to gdzieś w sobie, a mi pokazywał że damy radę, zorganizujemy się i wyjdziemy z tego!!!
Dziś po jakimś czasie od tych trudnych dla mnie chwil jestem innym człowiekiem, mimo ze dalej dobrze zarabiam i banki wciaż zgłaszają się do mnie z różnym ofertami - dla mnie ten rozdział jest już zamknięty raz na zawsze. Wiem, że mam przy sobie cudownego człowieka na którego mogę zawsze liczyć i który bedzie przy mnie każdego dnia i przytuli bez względu na to czy sprawiłam mu przykrość. Ja odwdzięczam się mu każdego dnia po prostu go kochając!
Dodaj komentarz
12 komentarzy
Dużo jest takich ludzi jak Ty !!! bo każdy ma w sobie chęć posiadania czegoś od zaraz , a tylko niektórzy umieją w sobie tę chęć zagłusić i stłamsić w zarodku a inni , którzy zyją chwilą i nie martią się na zapas dają się wplątać w tą całą machinę , która wciąga każdego dnia mocnej i mocniej !!!! Poprzez branie kolejnych kredytów ludzie zaczynaja żyć na poziomie o jakim wczesniej tylko marzyli, a dobrobyt potrafi wyśmienicie smakować !!! jak już zaczyna się np. używać kosmetyków dobrych marek to trudno nagle przerzucić się na coś nańszego i bierze się kolejne pożyczki żyby sprostać następnym marzeniom i stać się przez to osobą jaką wcześniej nie byliśmy , bo fakt jest taki , że markowe ubrania, dobre kosmetyki, perfumy , modna fryzura ,modne buty i torebki stwarzają z nas inne kobiety a niżeli byłysmy nie mając tych wszystkich rzeczy , świadomość dobrego wyglądu daje kobiecie poczucie własnej wartości - podobamy się sobie i chodzimy wtedy z podniesioną głową , bo jesteśmy zadowolone z siebie, a często jedynie kredyt umożliwia nam wyglądanie tak jakbyśmy chciały !!! W obecnych czasach wszystko wokól nas kusi i wabi by kupować i posiadać . Każda z nas ogląda telewizję , czyta gazety , serfuje po internecie i widzi zmieniającą się modę i każda z nas chce nadążać , a jak wypłata na to za mała a potrzeby ogromne to ruszamy po kredyt !!!! i w ten to oto sposób wpadamy w kręcącą się machinę, z której bardzo trudno w porę wyskoczyć !!! Dla tych co nie umieją sobie powiedzieć "nie" i odmówić jest to bardzo niebezpieczne i chyba lepiej, aby nigdy nie zaczynał w to grać !!!
odpowiedz
facet jak z bajki !!! aż trudno uwierzyć !!! co jak co ale wyrozumiałości mu nie brak !!
Nie Ty jedna kochana... Ja się zdążyłam w porę ogarnąć i pozamykać większość kart, zostawiłam sobie jedną na wszelki wypadek z dużym limitem, tak na czarną godzinę. Mam znajomą co ma spore kłopoty z prawem i w zasadzie sięgnęła już dna w życiu w związku z długami, ale to zbyt obszerna historia żebym o tym pisała. Również sugeruje rozwagę i duży dystans do kredytowania codziennego życia
odpowiedz
wiele osób, szczególnie młodych - dobrze zarabiających żyje ponad stan, raty po kilka tysięcy miesięcznie, dobra praca, wypłata na styk: rachunki + życie, zero oszczędności....
a nagle (jak rok temu) kryzys - utrata pracy - niespłacona rata - komornik - sprzedaż mieszkania - i wracamy do rodziców na ich małe m3 w blokowisku (przy odrobinie szczęścia)... potem depresja, jakaś praca na okres próbny (nie ta kasa) - poszukiwanie lepszej - depresja... i różnie skończyć może się ta bajka... czego nikomu nie życzę... za poprzedniczkami - PRZESTRZEGAM
odpowiedz
Dobrze powiedziane - życie ponad stan !!! to cecha tych czasów , gdzie banki wyrastają na każdym rogu ulicy !!!
Nauczmy się sztuki odmawiania... Od banków po siebie samą... a przyda się to jeszcze w niejednym aspekcie życia
odpowiedz
Oj bardzo łatwo i ja wiem coś na ten temat. Tyle , że ja brałam dla dzieci na naukę . Gdy ślubny mnie zostawił to pisałam już na tym forum. Nie było mnie stać na opłaty za media i pomóc dzieciom na studiach.
i mam komornika . Kochane wierzcie mi , że tak jeszcze nie miałam źle jak mam .
Warto było , bo mam zdolne dzieci i wiem że wspierają mnie z tym że ja praktycznie żyje na granicy ubóstwa a jest ze mną jeszcze małe dziecko i za przedszkole dochodza mi opłaty , ale to już z alimentów opłacam . Pogratulować męża , bo ja zostałam sama z problemem.
@zadłużona z perspektywy pośrednika kredytowego mam do czynienia z duża ilością takich osób. Niestety wielu z nich nie spłaca zobowiązań bo woli drogie wakacje i przyzwyczaiła się do życia ponad stan. Nie słuchają rad albo udają że słuchają i przychodzą po pomoc jak już w niczym nie można pomóc
kredyty są chyba tylko dla bogatych, bo przeciętnego człowieka niszczą, nie mówię o sytuacji jakiegoś drobnego kredytu nie wiem na meble, sprzęt telewizor itp, nawet na remont bo cięzko uzbierać 30 tysięcy zeby od podstaw wyremontować mieszkanie po 10-15 latach ale wszystko w granicach zdrowego rozsadku.. A karty kredytowe - już nie, baardzo im dziękuję za pomoc kiedyś tam ale oby nigdy więcej!
odpowiedz
oj ja też sie zapedzilam z tymi kartami ( co prawda w moim przypadku nie sa tak wysokie sumy, jak w Twoim), bank chetnie dawal, gdyz podobnie jak Ty mam wysokie zarobki. Wszystko bylo fajnie - wycieczki, szalenstwa, ciuchy..A teraz chce zalozyc rodzine, wziac kredyt na dom, zmienily sie priorytety a karty wciaz sa!Na dodatek gnoje z banku dzwonia co jakis czas i pytaja, dlaczego karty sa nieuzywane(sic!)...Odradzam!!!!
odpowiedz











