Oszukana - forum dla kobiet: zdrada, oszustwo, oszuści


Poniedziałek
6 lutego 2012
Bohdana, Doroty, Pawła

Logowanie

Twój e-mail:
Hasło:
Zapamiętaj mnie:   
Zapomniałaś hasła? Kliknij tutaj

Zarejestruj się - Oszukana - forum dla kobiet: zdrada, oszustwo, oszuści


Ogłoszenia - Oszukana - forum dla kobiet: zdrada, oszustwo, oszuści
Gdzie szukać - Oszukana - forum dla kobiet: zdrada, oszustwo, oszuści

Akcje użytkowników



12:14
zraniona91
Zalogowała się


11:53
kropeczka09
Zalogowała się


11:28
Cezaria
Wylogowała się


11:28
Cezaria


11:16
Cezaria
Zalogowała się


09:34
adsense
Zalogowała się


09:29
kamcik
Zalogowała się


 


Nowa

proza życia

2010-07-12 00:28:25
Jestem mężątką od 14 lat. w TYM ZWIĄZKU OD 20 LAT. Dziś nie mam już sił. Od 3 Lat jestem na antydepresach. Najbardziej boli mnie to, że mój mąż uważa iż wszystko jest ok.(ostatnio byliśmy razem u psychiatry i okazało się, że tylko ja mam problemy ze sobą, bo dla niego jest wszystko dobrze. Dostałam kolejne antydepresy i nowa psychiatra powiedziała,że to nie jest depresja, ja po prostu nie jestem zadowolona ze swojego życia) Wiecie co jest najgorsze? Ten drań, mój mąż nie ma żadnych problemów ze sobą! Nie ma nawet żadnych przemyśleń. ON ogólnie jest zadowolony, ma tylko wymagania, którym ja nie jestem w stanie podołać.A ja rzygam spełnianiem jego wymagań! Czy jest ktoś Kto pomoże mi przez dobre słowo? Przez ten 20 letni związek zatraciłam całą siebie, nie mam przyjaciół. Naprawdę potrzebuję wsparcia. Jeżeli komuś się będzie chciało i być może miał podobną sytuację proszę piszcie Mam nadzieję,że jakaś dobra dusza pomoże mi przejść przez to wszystko. chcę już odejść od niego, ale nie mam tak dużo siły. Pomocy!








Dodaj komentarz


37 komentarzy

(VIP) 2010-07-12 08:26:10

Adnes mam podobną sytuację, ja również nie mogę do końca wyjść ze związku o własnych siłach, w którym się nie odnajduje. Najtrudniejsza jest walka z samym sobą i w sumie duzo zalezy od nas, z drugiej strony to jak traktuja nas inne osoby w zwiazku, w malzenstwie czy pracy tez wplywa na nasze samopoczucie. Napisze do Ciebie, chyba wieczorem na pocztę "oszukanej", bo teraz musze się uczyć do rozmowy kwalifikacyjnej. Nie wiem czy ci pomoge, ale na pewno rozumiem ta sytuacje i kwestie wlasnego zagmatwania co do tego rodzaju sprawy.


odpowiedz


(VIP) 2010-07-12 18:11:29

A i jeszcze jedno, dziwny ten wasz psychiatra, to ze on nie ma problemow sensie zaburzen np nerwica czy depresja nie oznacza ze nie moze byc chamem ostatniej kategorii:). Po drugie wazna jest kwestia wsparcia jak w kazdej innej chorobie. I po trzecie powienien doradzic co robic zeby sie pogodzic: nawet tobie jak radzic sobie z choroba, jak radzic z mezem. 3 lata to dlugo bierzesz - wiem, ze antydepresanty niszcza watrobe jak cholera. Wiesz to troche dziwne co piszesz, mam nadzieje, ze to jednak nie jest marna prowokacja na tym forum:):):).


odpowiedz


oszukana123 (Małomówna) 2010-07-12 21:39:55

No nie wiem....
Najważniejsze pytanie : czy go nadala kochasz? macie dzieci? czy zalezy Ci na tym związku?
My, kobiety mamy czasem takie "zdołowanie".. poczucie niespełnienia w związku...
Nie wiem co radzić, skoro nie znam całej prawdy (nie musisz o tym mówić)...
....................
Ja tkwiłam w związku pond 18 lat (małżeńswto).. teraz jestem wolna , ale też po kolejnym, nieudanym związku...
Wiesz, w małżeńswtie..stawałam "na głowie"... bardzo zależało mi na spokojnym związku. Starałam się pomóc mojemu mężowi.Nie udało się, jest alkoholikiem. Maltretował mnie psychicznie i fizycznie przez wiele lat.
W tym "pomaganiu" trwałam ponad 18 lat. Jednak gdy zauważyłam u siebie pierwsze objawy poważnej depresji, załamania..odeszłam.
Szybki rozwód, bez orzekania o winie.
Miałam dobrą pracę, dałam sobie radę, mimo tego, że zostawiłam cały "małżeński dorobek".Nie miałam możlwiości odzyskania jednego grosza, ale nie żałuję. Odzyskałam zdrowie, chęć do życia i optymizm.
Czy było warto?? Codziennie od czterech lat powtarzam sobie jedno zdanie: DLACZEGO TAK DŁUGO TO TRAWAŁO? Szkoda było mojego czasu.
Kobieta wolna (rozwódka) już nie jest oceniana jak kiedyś. Jeśli ma się siłę - nie ma przeszkód aby poradzić sobie samemu.
Mimo tego, że pomocy żadnej z tzw."instutucji".Policji..prokuratora..itd.
Podjęłam próbę udowodnienia jak mnie krzywdził..itd. Policja : pouczenie. Prokurator, pytanie: "czy nosi pani stanik?"...Ja zapytałam: "skąd to pytanie?".Prokurator stwierdził: "powinna pani sobie w staniku zainstalować mikrofon i nagrywać, wtedy byłyby dowody..np. gróźb, gwałtów itp. A tak nie ma pani dowodów". No cóż, ja jestem teraz szczęśliwa do bólu! Zadowolona z tego, że mi się udało :).
Inna, późniejsza historia nauczyła mnie troszkę pokory. Nie muszę "na siłę" szukać mężczyzny dla siebie:).
SIŁY! SIŁY POTRZEBA. Jeśli jej nie mamy ... no cóż..nie ma szans..
Opisałam swoją historię, w skrócie...
Nie umiem radzić innym, ale może to, co przeczytasz sprawi, że chwilkę się zastanowisz.


odpowiedz


(Gaduła) 2010-07-13 11:31:39

@oszukana123
Moj mąż nie jest alkoholikiem tylko według mnie psychopatą. Jego priorytetem jest: Ja pracuję, mam firmę ( nie musiałem się uczyć i jestem prezesem- sam dla siebie)dlatego jestem super i nic więcej nie należy od niego oczekiwać. Natomiast ja według niego nie jestem dobrą żoną, matką i nawet kochanką.A ponieważ wymagania wobec mnie są duże, często nie mogę im sprostać, to coraz bardziej toną utwierdzając sie,że jestem do niczego.
Życie z alkoholikiem... wiem co to znaczy! Moja mama rozwiodła się z moim ojcem gdy miałam 2 lata, był on alkoholikiem. Potem gdy miałam 4 lata wyszła za mąż za faceta, który też miał dziecko z pierwszego związku. Potem życie pokazało, że on też był alkoholikiem. Rozwiodła się z nim gdy miałam 17 lat. Całe życie obwiniała mnie, że przeze mnie ma zmarnowane życie, bo gdyby nie ja to nie wyszła by za faceta, który też ma dziecko.T co działo się w domu było dramatem: jak ją bił to ja to małe dziecko byłam dla niej wsparciem, a innym razem byłam kimś kto zmarnował jej życie. ( jak wychodziła za mojego ojczyma była w 5 miesiącu ciąży) Dopiero koło 30 zorientowałam się jak bardzo zniszczyła mi psychikę. Będąc dzieckiem byłam dorosła chodziłam po komendach, prokuraturach. Byłam oskarżona o pobicie matki mojego ojczyma, niestety nie byli w stanie sfabrykować odpowiednich dowodów. Miałam świadomość, że gdybym była chłopcem to siedziałabym w więzieniu za zgwałcenie jego córki z pierwszego małżeństwa, która była o 2lata młodsza. cóż moje dzieciństwo było koszmarem. Byłam atakowana z dwóch stron: ojczym pisał na mnie do prokuratury takie pisma, że jestem K... i kolekcjonuje pisma pornograficzne które daje mi matka( miałam 14 lat), ona też jest k.... Z drugiej strony atakowała mnie matka, która obwiniała mnie o nieudane życie! Bardzo bolesne słowa ale nie chcę ich sobie nawet przypominać.
Nadmienię tylko, że po rozwodzie nadal mieszkali razem, więc koszmar się nie skończył.
Miałam 17 lat jak poznałam mojego teraźniejszego męża. Wyszłam za niego jak miałam lat23.
Mam jedną córeczkę. Ma teraz 13 lat. Uważam ,że robiłam wszystko żeby moje małżeństwo było szczęśliwe. Im bardziej się starałam tym większą ponosiłam porażkę. ( przez 6 lat mieszkałam z teściami, którzy mnie nie lubili i właściwie to ,że nam się nie układa zwalałam na brak ich akceptacji. Żyłam nadzieją,że kiedy się wyprowadzimy to dopiero zacznę żyć.) Po kilku tatach mieszkania tylko razem dopiero zaczęłam dostrzegać, że mój mąż ma tak trudny charakter, że ja nie potrafię go uszczęśliwić. Im bardziej się staram w tym większy dól wpadam.
Dlatego po tym wszystkim co przeszłam nie mam sił do walki.
Ale muszę odejść! Dziś piszę pozew o rozwód!

Mam nadzieję,że starczy Ci cierpliwości by to wszystko przeczytać.
Pozdrawiam



(Gaduła) 2010-07-13 22:49:09

@oszukana123
Naprawdę zgadzasz się ze zdaniem Adama? Uważasz,że jestem zapleśniałą
kurą domową i powinnam ruszyć dupę do fryzjera, kosmetyczki i kupić sobie
fajny ciuch? żałosne. Są rzeczy które pomagają przez chwilę. Jak myślisz
ile się można oszukiwać? Uważasz,że jak kupię sobie codziennie ciuch to
będę miała inne spojrzenie na moje życie? Od faceta nie wymagam takich
rzeczy, ale kobieta, szczególnie po przejściach powinna się chociaż chwilę
zastanowić co pisze. W takim razie może niepotrzebnie się rozwiodłaś. Może
należało kupić sobie 2 ciuchy w tygodniu, w następnym iść do kosmetyczki,
a potem do fryzjera. Gdybyś tak robiła to może byłabyś nadal w
szczęśliwym związku z mężem. Tylko czy warto się oszukiwać
fatałaszkami? Ja już ten temat przerobiłam. Były ciuchy, kosmetyki,
kosmetyczki, a nawet 2 razy w roku wczasy zagraniczne i co zawsze wracałam do
tego samego domu z pogarszającymi się problemami. pozdrawiam



(VIP) 2010-07-12 22:00:42

Hm Oszukana ma dużo racji. Szczegolnie podobal mi sie watek o niespelnieniu w zwiazku:) - ja to moge przypisac do siebie bez dwoch zdan.
I to naprawde facet nie musi bic, zeby doprowadzic kobiete do stanu w ktorym bedzie miala ochote ciagle mowic "przepraszam ze zyje".

Wlasnie dzis bylam na spacerze, przechodzilam obok malzenstwa - mlodego, dwojka dzieci w wieku okolo 2 czy 3 lat. On widac ze juz sie szykowal do bitki na nia, bardzo krzyczal, chyba sobie popil, ale ze przechodzilam to go chyba wystraszylo. I to jeszcze przy malych dzieciach, ktore krazyly wokol. Wiecie ja juz sobie nawet nie wyobrazam co takie kobiety przezywaja ale jako osoba z boku i postronna to naprawde wygladalo to strasznie.


odpowiedz


AdamN (Aktywna Użytkowniczka) 2010-07-12 22:48:23

Czyli umarłaś za życia. Nie zgodne z twoją naturą twoje postępowanie jest i dlatego problemy są. Żyłem tak wiele lat żyłem jak w nie swoim świecie jak by wszystko było jedynie strasznym snem. Zaczęło się to od czasu gdy zrozumiałem że marzenia jakie miałem nie spełnią się i one umarły a mówią że jak marzenia umierają to my w raz z nimi. Śmierć nastąpiła wraz ze śmiercią ostatniego marzenia tak po cichu tak znienacka nastąpiła pustka i nie było nic lat może ze trzy. Potem jak fenix powstałem z popiołów silniejszy mocniejszy i mądrzejszy ideały dawno spłonęły na stosie zapomnienia i zrozumiałem ze moje marzenia już nie wrócą że po mimo śmierci nadal żyję i oddycham że jestem tutaj i będę. Zrozumiałem to czego ty moja droga jeszcze nie zrozumiałaś a chcesz zrozumieć lecz to odrzucasz w imię innych ideałów. Ale pytanie brzmi następująco "czy to jest słuszne i dobre".

NIE !!!

A teraz ci napiszę dosadnie bo masz 37 wiosen i dzieciaki na pewno odchowane i spore. Może jesteś zapleśniałą kurą domową z fobiami. Masz może spięcia przedmiesiączkowe 2 tygodnie przed okresem i tydzień po. Nie wiem tego ale wiem ze masz problem z samą sobą powiadasz nie masz znajomych no to chyba coś z tobą nie tak każdy ma znajomych choćby tych starych ale ma. Wnioskuje że to z tobą coś jest nie tak i masz depresje i to chyba dość poważną a każde słowo krytyki w twoim kierunku brzmi jak krzyk. Więc rusz dupsko z domu i najpierw fryzjer potem kawa w kawiarni i jakieś pisemko dla kobiet TYLKO NIE PANI DOMU :D. Kosmetyczka dokładnie dwa dni po fryzjerze i kawa w tym samym lokalu. RAZ w tygodniu wyjście do sąsiadki na ploty i na kawę dodatkowo jakieś ciacho z nią. Ja nie wiem ale lekarstwa są drogie i na pewno taniej cie wyniesie kawa raz czy dwa razy w tygodniu poza domem.
Dom to nie muzeum jak w jeden dzień nie posprzątasz to w drugim zrobisz to nawet lepiej. MUSISZ mieć czas dla siebie bo ty tak samo jesteś ważna i tak samo musisz w siebie zainwestować czas i pieniądze , a nie tylko w rodzinę tylko sprzątanie i gotowanie. A potem się dziwisz że ci psycha siada i wszyscy mają do ciebie pretensje trochę mniej się staraj dla innych a trochę więcej dla siebie. Bo w twoim przypadku równowaga została poważnie zachwiana a dopóki tego nie zrozumiesz to nawet najlepszy specjalista ci nie pomoże ani żadne forum. TO ty sama sobie możesz pomóc więc po przeczytaniu tego wypierdalaj do tego fryzjera i po wyjściu od niego termin u kosmetyczki albo do solarium bo i inaczej z tego nie wyjdziesz.


odpowiedz


(VIP) 2010-07-13 08:05:21

@AdamN

Adaś po przezyteniu twojego postu musze powiedziec ze poslugujesz sie jezykiem "typowego dziada przed 40 stka :)". I jeszcze uzycie tych sformulowan dla tej kategorii. Zupelnie nie wiesz jak napisac cos z kultura. Co napisac, a czego nie, zeby kogos nie urazic.
Nie wypowiadaj sie na temat depresji, poniewaz nie wiesz jak grozna moze byc ta choroba. Myslisz, ze choruja na nia tylko kobiety? Nic bardziej mylnego. Moj kolega popelnil samobojstwo z powodu wielu problemow z jakimi nie potrafil sobie poradzic. I naprawde nie uwazam ze byl glupi. Byl bardzo wartosciowa osoba, tylko nie umial radzil sobie ze stresem. I na dodatek nawet nie szukal pomocy.



(Gaduła) 2010-07-13 11:44:07

@AdamN
Podziwiam takich mężczyzn jak Ty.
Jeszcze bardziej utwierdziłeś mnie w przekonaniu, że z żadnym z was nie chcę mieć nigdy więcej nic do czynienia !!!!!!!
pozdrawiam

Jak Ci będzie gorzej to idź na piwko z przyjaciółmi



(Gaduła) 2010-07-13 11:58:11

@AdamN
motto życia:::
ŻYJ TAK ŻEBY NIE KRZYWDZIĆ INNYCH



(VIP) 2010-07-13 08:19:51

A i jeszcze jedno. Jeśli ktoś wola o pomoc nalezy jej udzielić. Owszem takie osoby sa nadwrazliwe, moga skonczyc ze soba pod wplywem impulsu, w odpowiedzi na maly bodziec. Nastepnym razem zastanow sie co piszesz, bo mozesz miec taka osobe na sumieniu.


odpowiedz


(Gaduła) 2010-07-13 11:55:58

@Dama Pik
Damo Pik.
Jesteś fantastyczną osobą !!!
Bardzo inteligentna, wrażliwa, skłonna nieść pomoc komuś kogo nawet nie znasz. Nie wiem jak Ci podziękować za to wszystko. Chyba jesteś ginącym gatunkiem w tych trudnych czasach.
Cieszę się,że poznałam taką Perełkę jak Ty.
Co do depresji to prawda, że takim osobom należy pomagać i nie powinno się ich ostro krytykować, gdyż to może się dla nich skończyć załamaniem i może nawet samobójstwem.
Ja jednak nie mam depresji. Łykałam tabletki na chęć życia, bo nie potrafiłam odnaleźć się w tym koszmarze w którym przyszło mi żyć. Tabletki te wychwytują serotoninę, dzięki czemu sprawiają, że jest się bardziej wesołym. I tylko dlatego je łykałam. Myślę, że jak już będę po rozwodzie to pomału je odstawię i nigdy więcej nie będę do nich wracać ! Jeżeli uda mi się poukładać życie po swojemu, to nie sądzę żebym musiała je łykać. Jak będę wracać do swojego domu, to będę mogła sobie w nim pozwolić na wszystko, nawet na zły nastrój. O ironio, teraz nie mogę mieć złego nastroju, bo przecież jestem szczęśliwą mężatka / według mojego męża.
pozdrawiam Cię serdecznie



oszukana123 (Małomówna) 2010-07-13 21:47:02

@Dama Pik
Dziewczyny... nie krytykujcie zdania Adama, bo on ma sporo racji.
Jego słowa są prawie zgodne z moimi..tylko brzmi to troszkę dosadniej.
SIŁA jest potrzebna i wiara w siebie..a fryzjer też pomoże :)
kawa z kumpelami? ale takimi od serca - TEŻ!!!
Kobitki, przecież o to wlasnie chodzi, aby ktoś nam w oczy, szczerze powiedział prawdę!
Otrzasnąć się, oprzytomnieć , uniezależnić się .... psychicznie, a potem podejmować ważne decyzje..
Naprawdę .."chłop" ma sporo racji.Nie ma się co obrażać. Ja jego zdanie doskonale rozumiem.
Byłam w katastrofalnym dołku, dobrze, że miałam bliskie osoby obok siebie.
A..fryzjer..solarium... i jakiś fajny ciuch też "jako drobiazgi"... pozwoliły zachować uśmiech :)
Najpierw : MOC .. a potem MÓC.
Pozdrawiam.



(VIP) 2010-07-13 13:02:56

Skoro nie mam pracy, to niech bede spolecznie przydatna:).

Mysle ze 80 % spolecze. nie wie na czym te choroby polegają, to nawet nie sa choroby psychiczne tylko okresla sie mianem zaburzen psychicznych. Naprawde depresja czy nerwica w stosunku jeszcze do psychoz czy tez schizefrenicznch schorzen jest lagodnym schorzeniem. Jesli ktos utozsamia to z pojeciem wariactwa, to niech sobie poczyta na wikipedii o tych chorobach, bo prawdziwi wariaci to za przeproszeniem robia na zlosc innym pod siebie lub gdziekolwiek sie da, albo nie maja swiadomosci gdzie sa.

Oczywiscie Adnes sa rozne stopnie derepsji czy tez satnow depresyjnych i antydepresanty czy tez psychoterapie stosuje sie, gdy czlowiek jest podlamany tym co go spotkalo w zyciu.
Psychoterapie stosuej sie rowniez wobec dzieci molestowanych oraz ofiar gwaltu. Czy dlatego ze ktos korzysta z tej pomocy nalezy nazwac go wariatem?

Takie juz czas, ze jesli ktos ma wrazliwa psychike, zyje w stresie, ma problemy no to jest wspaniala pozywka dla tych chorob.
Naprawde duzo osob maltretowanych w rodzinie, poddanych mobingowi w pracy, utraty pracy, po stracie kogos bliskiego czy tez rozwodzie ma z tym problemy.

Oczywiscie te choroby powoduja pewne odchylenia od normy i okreslone zachowania, nawet meczace dla otoczenia, chodzi o to aby miec odpowiednie podejscie do tych osob, bo one z tego moga wyjsc i byc zdrowymi ludzmi sie i cieszyc jeszcze zyciem.


odpowiedz


(Gaduła) 2010-07-13 17:32:04

@Dama Pik
Damo Pik jesteś bardzo inteligenta więc pewnie spotkałaś się już z powiedzeniem, ze::
według psychologów/ psychiatrów " ludzie dzielą się na dwie grupy: tych chorych i tych nieprzebadanych":)
Wiem,że każdy człowiek jest inny, inne rzeczy go uszczęśliwiają i ma prawo postrzegać swiat po swojemu.
Natomiast każde leczenie jakiejkolwiek choroby może prowadzić do uzdrowienia, jeżeli to co złe zostanie odstawione, a lekarstwa pomogą wrócić do normalności. Z najgorszą sytuacją spotykamy się wtedy gdy leczymy objawy, nie patrząc na przyczynę ich powstania. Myślę, że tak jest u mnie. Jestem leczona na coś, łykam tabletki, a przyczyna jest nie tknięta. Wciąż tkwię w tym w tym destrukcyjnym, toksycznym związku, a jedyne co się w nim zmienia to to, że z roku na rok jest coraz gorzej.
Bardzo boję się tego jak sobie poradzę będąc sama, ale jeszcze bardziej boję sie starości w tym związku.
Także ja już wybrałam. Wolę płakać nad swoją samotnością, niż codziennie zastanawiać się nad rozwodem!!!
pozdrawiam



(VIP) 2010-07-13 18:59:25

Wszystko co napisałaś to bardzo dobre podsumowanie. Po prostu trafiłas w setno, nie wiem czy ktoś inny to mógłby lepiej wyrazić, ale to jest cała prawda o życiu.


odpowiedz


(VIP) 2010-07-13 19:39:26

A jeszcze chciałam dodać, że dziekuje ze mnie tak oceniasz:), choc mysle, ze to po prostu wynika z tego ze duzo czytam i wieloma rzeczami sie interesuje, wiec latwiej mi jest porozmawiac na prawe kazdy temat.



oszukana123 (Małomówna) 2010-07-13 23:03:29

adness4.. zbyt emocjonalnie podchodzisz do dyskusji, ale może to dobrze?
Jeśli wyczerpałaś już sposoby na umocnienie się w decyzji: działaj.
Nie ma na co się obrażać. Kazdy z nas wypowiada swoje zdanie na ten temat, nie znając szczegółow z Twojego życia. Jesli to wszystko doporowadza Ciebie do pasji - to wspaniały efekt!!!
Podejmuj decyzję, albo-albo.
Nie ma co narzekać na opinie innych, prosiłaś o pomoc, dobre słowa. Tu je znajdujesz. Każdy chce Ci pomóc na swój sposób, każdy jest z Tobą. Ja życzę podjęcia prawidłowych decyzji.
Uwierz mi - chcę dla Ciebie jak najlepiej i tak moje słowa odbieraj.



(Gaduła) 2010-07-13 23:19:57

Fajne jest to, że jak przelejemy na papier to co nas boli, to tak jakbyśmy zrzucili ogromny ciężar. Łatwiej wtedy żyć i podejmować decyzję. Dziękuję wszystkim, którzy byli ze mną w tym trudnym dla mnie okresie. A szczególne podziękowania przesyłam dla DAMY PIK


odpowiedz


(VIP) 2010-07-14 09:23:04

Oszukana - no on ma racje, zeby sie wziac za swoje zycie, ale jak uzywa slow typu baba z fobiami, lub jestes kobieta to pewnie przez twoja miesiaczke to wierz to sa jakies stereotypy i na dodatek nie wiem czym jest depresja i z czego sie wywodzi. Mysli chyba ze kobiety tylko maja depresje bo sa histeryczkami, a przeciez faceci tez ja maja! Po drugie ludzie z derpesja, im wlasnie ciezko cokolwiek zrobic, niektorzy z wlec z lozka sie nie moga i to juz w najcięzszym stadium.

Adnes owszem powinna sie znalezc dla siebie jakies zajecie cos co lubi i malymi kroczkami posuwac sie do przodu.
W ogole to tylko dobry psycholog by tu pomogl, bo tylko taki spacjalista moze ja ukierunkowac w dobym kierunku, wylapac bledy i zmotywowac do dzialan.
Po drugie ja sie nie dziwie, ze jsli jej maz ciagle utwierdza ja w przekonaniu, ze jest do niczego to ona faktycznie nie wyjdzie z tego dolka nigdy z tak zrujnowanym poczuciem wartosci. Ciagle powtarzanie ze jest zla matka, zona i kochanka to naprawde kochajacy mezczyzna to tak nie postepuje. Ona w ogole nie ma wsparcia, a wydaje mi sie ze tego potrzebuje, jak rowniez akceptacji i wiary drugiego czlowieka w jej mozliwosci. Gdyby kogos takiego miala latwoej byloby jej wyjsc z tego.


odpowiedz


(VIP) 2010-07-14 09:55:26

Wiem, wiem ze glupio postapilam. U mnie niestety jest najgorszy ten problem z jelitami, kiedy stres przeklada sie na bol. Boli mnie wtedy masakrycznie i mysle ze z tego powodu nie jestem wstanie wytrzymac, poniewaz boje sie nawrotu tej choroby wiem jak bylo ciezko i ten bol z ktorego pwoodu moglm nawet zemdlec:(. Ale to moze taka wymowka nie wiem. Wszyscy juz mi mowili ze powinna dac sobie spokoj: rodzice, kolezanki, nawet byli znajomi z mojej pracy. Umiem swietnie doradzac lecz ze soba jest juz gorzej niestety.
Teraz jestem na etapie, ze chyba juz mi nie zalezy w sensie formalizowania tego wniosku, nawet gdybym dostala prace to ja juz nie chce tego pierscionka, nie czuje sie tresowanym pieskiem, ktory za dobrze wykonane zadanie dostaje nagrode.

Moze nawet wtedy majac punkt zczepianie jakim jest praca latwoeij byloby mi odejsc. Moze tak.






odpowiedz


(Gaduła) 2010-07-14 23:55:02

@Dama Pik
Damo PIK,
życie jest zbyt ważne, by uzależniać je od opinii innych.Możesz wszystko przeanalizować, ale i tak to co wyciągniesz dla siebie ,niekoniecznie będzie najlepsze. Możesz się wspierać na opinii innych ludzi. Ale akurat TY wiesz co jest ważne. Ty to czujesz. Ja tez wiem,że łatwiej jest doradzać innym. Ale tak naprawdę jak zajrzymy w głąb siebie to też wiemy co nam pomoże. W głębi duszy wiemy co jest dla nas dobre. Ty też to wiesz!. Jesteś zbyt wrażliwa i inteligenta by zaprzeczyć. Wydaje mi się, że Twoje bóle jelit mają swoją historię. Przepraszam Cię, bo być może się na tym nie znam, ale czy to nie są jakieś nerwobóle wynikające z niespełnienia?

Mam nadzieję,że się mylę, ale często zdarza się tak, że jakaś strona niespełnienia wywołuje w nas bóle. Być może twoje ciało daje znać,że coś jest nie tak. Ja zawsze mialam bóle miesiączkowe, i nawet pomimo urodzenia dziecka nadal mogłam zemdleć z bólu, miałam jednocześnie i wymioty i rozwolnienie. czasami działały zastrzyki, by przerwać moje cierpienia. Potem z biegiem lat zauważyłam, że mam te bóle na tle nerwowym. Jeżeli parę dni przed okresem się zdenerwowałam, to mdlałam z bólu. Być może To co się dziej z Tobą, ma też podłoże jakiś stresów. Oczywiście mogę się mylić, ale jeżeli to ma podłoże nerwowe,a tak mi się wydaje, to w takiej sytuacji pomaga tylko wyeliminowanie stresu.

Pierścionek, dobrze wiesz,że to tylko gadżet. Uwierz mi on nie jest ważny. Ważne jest to co w sercu.
Ja mój zaręczynowy kupiłam sobie po ślubie. Obrączkę kupiłam też po ślubie , bo ta którą dostałam była zbyt gruba, a ja zawsze chciałam mieś z białego złota i z brylantami. Cieszy na chwilę. Czasami lepiej nie mieć takich gadżetów, a zamian dostać kogoś o kim, będziesz mogłam myśleć: tak to on, ten do którego biegnę wracając z pracy, ten na którego spojrzę i wiem już wszystko jest oki, że to jest to czego chciałam. Czuję,że jak on mnie przytuli,to ałe zło tego świata przestaje istnieć! Jest mi dodrze!

Ty wiesz, że gadżety są nie ważne. Wiesz czego chcesz! Gdyby to był ten, to byś to czuła!
ŻYJ chwilą i rozgądaj się za tym co dobre! Spotkasz go! Musisz w to wierzyć! i nie będziesz potrzebowała brylantów. Będziesz wiedziała,że to TO!




(VIP) 2010-07-15 07:58:36

Adnes zespol jelita drazliwego to choroba wieloczynnikowa: polega na tym, okreznica zbyt silnie sie kurczy pod plywem malych bodzcow( moznaby to okreslic jako zbyt niski prog bolowy) , ktora moze byc stres, jak rowniez jedzenie zbyt bogate w tluszcze czy weglowodany. Z ta choroba źle znosze tez wszelkie leki czyli tzw cala chemie. Bola mnie moga po stresie, ale tez po lekach i po nielwlasciwym jedzeniu. Okreslane to jest jako zaburzenia motoryki, mialam juz badanie na motoryke zarowno przed posilkowa jak i po i moj przewod pokarmowy niestety nie pracuje wlasciwie. Jest to choroba przewlekla, z okrsem zaostrzen i remisji. Moze sie zaostrzac, gdy powiedzmy mamy ciezszy okres w zyciu.
Geneza schorzenia jest rozna: moze byc nia dysbioza, dlugotrwaly stres, nawet przejscie grypy jelitowej. Ostanio w USA przyjmuje się, ze wynika to z przerostu flory zlych bakterii do jelita cienkiego.
Probowalam juz lekow, w tym takze antydepresantow. Antudepresanty stosuje sie w tej chorobie, poniewaz po pierwsze 1. zmniejszaja prog bolowy, po drugie jest teoria, ze wynika to z zaburzen sertoniny w jelitach ( nasze jelita tez produkuja serotoninke), 3. wyciszaja psychike. Po tych wszystkich lekach bylo jeszcze gorzej, gastrolog zajmujacy sie leczeniem kazal mi odstawiac.
Kiedy juz odstawialm wszystkie leki zaczelo mi sie poprawiac, po prostu sama musze panowac nad stresem, uwaza co jem oraz dobry jest spacer sport i unikac wszelkiej chemii w tym lekow, bardzo pomagaja mi probiotyki.
Bole silne mi sie zdarzaja ale zdecydowanie juz rzadziej. :):)


odpowiedz


(VIP) 2010-07-15 08:36:56

Co jeszcze mogę dodać od siebie - owszem, uważam w obecnej chwili, ze moja sytuacja jest malo komfortowa: brak pracy, problemy w zwiazku - chcialabym, zeby moje zycie wyglalo inaczej, bardzo mozliwe, ze podswiadomie to sie jakos przeklada i objawia w ciele. Cialo psyche sa silnie zwiazane. Z drugiej strony, widzisz poprawa humoru antydepresantach nie szla w parze ze zmniejszeniem bolow jelit. Mnie lekarz powiedzial, ze albo mam prog bolowy tak niski i tabletki nie pomoga, albo wszystko zniknie gdy znajde satysfakcjonujaca prace plus uloze sobie zycie prywatne.
Choc kiedys pracowalam i tez mnie bolaly tyle ze mniej hihi.


odpowiedz


(Gaduła) 2010-07-15 10:06:13

@Dama Pik
No popatrz, jakie życie jest ironiczne. Tracimy energię, by je udoskonalić, by było lepsze, byśmy mogły zaznać w nim odrobiny szczęścia, i kiedyś patrząc wstecz poczuć, że jesteśmy spełnione. Niestety krocząc do przodu, zamiast kumulować w swoim ciele to co dobre, zazwyczaj zbieramy to co złe.Tak naprawdę pracujemy na swoje choroby. Z moich obserwacji wynika,że ludzie, którzy mieli dużo frustracji i nieudane życie, bardzo często zapadają na wstrętne choroby, które odbierają im radość i możliwość pogodnej starości. Zastanawiam się czy to nie jest tak: jakie życie taka starość.
Damo Pik a czy próbowałaś leczyć się medycyną naturalną? Mi kiedyś bardzo pomogła bioenergoterapetka.
Leczyłam się u niej na nerwicę. Wychodząc od niej czułam się fantastycznie. Pobrana od niej energia dawała mi taki spokój, nie działały na mnie złośliwości męża, były mi obojętne. Niestety straciłam z nią kontakt, bo przestała pracować w tej przychodni i od 4 lat nie mogę jej znaleźć. Akupunktury nie polecam, bo nic mi nie pomogła. Ale może jakiś dobry zielarz. W sumie to może spróbuj oszukać swój organizm takie placebo np. pij jakieś ziółka i stosuj afirmację, że to na 200% Ci pomoże. I nawet gdyby bóle się powtarzały, to bądź przekonana, że są coraz słabsze i wkrótce się nie powtórzą! Musisz nauczyć swoją podświadomość i ciało, by zapomniało, że o tej dolegliwości. Ułóż sobie jakąś afirmację ( nie może być w niej słowa nie!) i powtarzaj ją nie wiem ile razy dziennie, aż twoja podświadomość w to uwierzy.
Może stosuj też wieczorem, leżąc w łóżku techniki relaksacyjne. Nie wiem czy kiedyś próbowałaś zapanować nad myślami> Dla mnie to bardzo trudne. Próbuję sobie np. wyobrazić szum morza i okazuje sie po chwili, że moje myśli gdzieś uciekają heheh. W każdym razie próbuje medytować.
Tak łatwo jest doradzać innym.
Pozdrawiam Cię serdecznie



(VIP) 2010-07-15 09:57:25

Zarzucam link, jesli ktos ma podobne problemy to mu sie przyda o tej chorobie.
http://www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1580616,1,jelito-wielce-drazliwe,index.html


odpowiedz


(VIP) 2010-07-15 09:59:40

Chyba wkleilam nie od poczatku. Zarzucam jeszcze raz
http://www.medonet.pl/zdrowie-na-co-dzien,artykul,1580616,1,jelito-wielce-drazliwe,index.html


odpowiedz


(VIP) 2010-07-15 11:33:21

Tak, ja się z tym zgadzam co napisałaś. Bioenergoterapeuty nie probowalam, lecz moj lekarz mowil, ze tez nalezy probowac;) rowniez takich metod. W ogole trafilam na fajnego lekarza gastrologa, ktory ma podejscie calosciowe do tej choroby.
Wiesz ja sie zastanawiam nad psychoterapią ( mam ochote sprobowac - gdzies czytalam ze zjd moga nasilac nierozwiazane problemy w zyciu ), co do naturalnych metod pije ziola ( one mi pomagaja) i biore te probiotyki. Z lekow zrezygnowalam - biore tylko doraznie lub wcale bo i tak wiem, ze samo przejdzie. Po drugie zmienialm podejscie do tej choroby, staram sie nie skupiac na niej za bardzo i zajac sie czyms innym. No ogolnie zycie nie jest beztresowe.
No jest taka glupia choroba, moj tata nawet pracuje w pokoju z osob ktora ma taka przypadlosc, zachorowal na nia w wieku 18 lat i ma ja dalej w wieku 54.


odpowiedz


ika (Gaduła) 2010-07-17 09:41:41

Witam, mam na imię Monika:-) Od ponad roku jestem wdową, mam kogoś ale nie mieszkamy razem i ogólnie powiem szczerze,że jestem szczęśliwą osobą..........teraz nią jestem bo całe moje 14-letnie małżeństwo było nie do zniesienia. Nie będę Pani opowiadać historii mojego życia, bo to materiał na dobrą książkę, mogę tylko podsumować ten okres krótko - dałam całą siebie nie otrzymując nic w zamian. Byłam ze wszystkim sama, a on żył swoim życiem i dokładnie tak, jak chciał.........pił nałogowo, chorował na dwa nowotwory, brał silne narkotyczne środki przeciwbólowe, bez wzgledu na to, czy ich potrzebował czy też nie, alkohol poprawiał lekami upokajającymi, efekt tej mieszanki był wręcz wybuchowy. Wszystko kręciło się wokół mojego "pokrzywdzonego przez los" męża, który perfekcyjnie potrafił wykorzystać nawet swoje ciężkie schorzenia żeby mi pokazać gdzie moje miejsce i upokorzyć mnie do granic możliwości, nastawić naszych dwóch synów przeciwko mnie i odgrywać cierpiętnika. Tak to trwało latami, on miał się coraz lepiej, szukał nowych wrażeń w postaci kolejnych panienek, imprezował i żył pełnią życia.......a ja? No cóż.........byłam zaniedbana coraz bardziej, gruba, nie miałam ochoty na nic, czułam, że spadam coraz niżej. Wtedy powiedziałam koniec.........zapisałam się na studia wyższe, co drugi weekend miałam tylko dla siebie, od rana do wieczora byłam na uczelnii, poznałam nowych, fantastycznych ludzi, przypomniałam sobie jak się chodzi do kawiarnii czy na piwo ze znajomymi. Budziłam się do życia a on? On znów "popłynął" po kilku latach abstynencji i którymś tam z kolei odwyku. Wrócił wtedy do domku, grzeczniutki i z podkulonym ogonem bo nagle okazało się, że jestem potrzebna i w zasadzie to jestem od tego żeby mu w trudnych chwilach pomóc i wspierać! Został w naszym mieszkaniu bo pozbyć się męża z domu nie jest wcale tak łatwo, nawet jeśli stosuje przemoc,zaniedbuje ten dom, dzieci czy traktuje swój dom jak hotel. Owszem, był w naszym mieszkaniu ale wszystko się zmieniło, bo zmieniłam się ja.........żyłam swoim życiem, zajęłam się sobą, dziećmi i pracą. Schudłam ponad 20kg, z rozmiaru 46-48 weszłam w 38-40, zapuściłam włosy, zrobiłam paznokcie, wydeptałam sobie moją wymarzoną pracę i wreszcie byłam wolna, mimo tego,że nadal byliśmy małżeństwem, mieszkaliśmy razem. On miał swoje pieniądze, swój pokój, swoją półkę w lodówce i z coraz większym niedowierzaniem patrzył na moje przeistoczenie. Zaczął łazić za mną i płaszczyć się żebym mu wybaczyła i dała szansę ale było już za późno, poznałam inne życie, uwierzyłam w siebie, zauważyłam siebie i swoje potrzeby, to że jestem i mam prawo być szczęśliwa, że powinnam żyć dla dzieci i dla siebie a nie skupiać się na prowadzeniu "kaleki życiowej" za rączkę i ciągle starać się byle komu udowadniać,że jestem kimś wartościowym.
Dokładnie to chciałabym Pani poradzic, wiem,że to łatwe nie jest..............to cholernie trudne ale małymi kroczkami da się zrobić............dziś jestem z kimś ale razem nie mieszkamy jak wspomniałam wcześniej, zachowuję swoją niezależność ale nie jestem zupełnie sama, bo proszę mi wierzyć, dzieci owszem są absolutnie najważniejsze ale nie tylko one istnieją a życie ucieka i mamy je tylko jedno. Pracuję w schronisku dla ofiar przemocy, lubię ludzi i zawsze chętnie pomagam, znam różne trudne sytuacje i problemy nie tylko z książek, a z życia i to z własnego. Podam Pani mój nr gg: 11946070 i proszę jeśli tylko Pani zechce, pisać a obiecuje,że będzie lżej i łatwiej podjąć pewne decyzje.
Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki!!!!
Monika


wszystko się może zdarzyć...


odpowiedz


(VIP) 2010-07-17 13:29:00

Hm...
Nie będę tłumaczyła alkoholika, lecz jako osoba sama zmagająca się z chorobą muszę powiedzieć, że ból wpływa fizyczny wpływa na psychikę i niestety nie da się oddzielić duszy od ciała ( bywają dni, że ja już sama mam czasami dość swojej choroby i ogolnie czasami trudno zaakceptowac swoja chorobę). Kiedy coś Cię boli czlowiek robi się markotny i drażliwy. Z drugiej strony wszystko zależy od podejścia osoby chorej: ja jestem na etapie takiego postępowania, ze chcę korzystać z życia na zasadanych podobnych jak inni. Nie chcę się zamurować w domu żywcem. Dlatego rozumiem wszytkich chorych, także tych z innymi dolegliwosciami niz moje, bo wiem ze jest trudniej niż osobom zdrowym.


odpowiedz


ika (Gaduła) 2010-07-17 14:43:32

@Dama Pik
Owszem, alkoholizm to straszna choroba ale wiem z doświadczeń z moim mężem, że alkoholik to egoista, a jego myslenie skupia się wyłącznie na tym, jak i za co po raz kolejny się napić.......oczywiście dotyczy to alkoholików w ciągu picia. Jednak choroba ta niszczy wszystko i wszystkich, których ma w swoim zasięgu, nic się nie liczy, wszystko kręci się wokół alkoholika..........nieważne są codzienne sprawy, problemy, dzieci, dalsza rodzina........nieważna jestem ja sama........jak długo tak można? Jeden odwyk, drugi, kolejny, okresy abstynencji, bomba wisząca w powietrzu, kiedy zacznie się on nowa? Mój mąż kiedy pił lub chorował był pokorny jak baranek, grzeczny i ugodowy ale kiedy czuł się mocny i zdrowy, wtedy pokazywał na co go stać, wówczas nie byłam potrzebna ani ja ani nasi synowie, tylko jego znajomi i co gorsza znajome! Po tym, co przeszłam ubrałam się w grubą skórę, uważam, że jeśli ktoś chce pić to będzie to robił i wbrew wszystkim i samemu sobie będzie się staczał ale na miłość boską nie wolno pozwolić aby pociągał na to dno swoich najbliższych, więc jeśli odrzuca wsparcie i po raz kolejny pomiata rodziną, to należy pozostawić go samemu sobie i albo się podniesie albo na tym dnie już zostanie..........ale sam!!!!


wszystko się może zdarzyć...



(VIP) 2010-07-17 15:27:53

Ika nie mam osobistych doswiadczen z alkoholikami, jednak jako osoba postronna lub sasiad moge sie domyslac co tam sie moze dziac, a juz jak laczyl taka morfinke z alkoholem, (bo chyba na nowotwory daja morfine w ostanim stadium), to mial chyba odlot calkowity.

Twoja historia pokazuje, ze mozna wyjsc z takich sytuacji i to daje mi nadzieje, ze z kazdej sytuacji da sie wyjsc. Pozdrawiam!


odpowiedz


(VIP) 2010-07-19 09:33:00

Adnes ostatnio Cię nie widziałam ale jesli wpadniesz to przeczytaj: zobacz ile w tym jest racji.


Oczyszczone ciało i umysł mają bardzo duży wpływ na nasze samopoczucie. Już od małego, bo w szkole jesteśmy uczeni podstawowych zasad higieny. Jak powinniśmy dbać o swoje ciało, aby czuć się dobrze z samym sobą w otoczeniu z innymi ludźmi. Zadbany człowiek zazwyczaj jest uśmiechnięty, pogodny, nie czuje wstydu, ani krępacji. Czyste ubranie, zadbane ciało, ładny zapach i jeszcze inne pokrewne temu zabiegi budują nastrój każdego człowieka.
Higiena psychiczna
Na dobre samopoczucie i prawidłowy rozwój człowieka wpływa higiena psychiczna. Ustala ona najlepsze warunki dla życia ludzkiego.
Akceptacja wśród otoczenia, w którym przebywamy umacnia nas w dobrym nastroju.

Natomiast odrzucenie doprowadza do niskiej samooceny, którą w najgorszych wypadkach może skończyć się tragicznie. Na kształtowanie się nastrojów duży wpływ mają relacje między rozmawiającymi. Chwaleni i karcenie słowne wprowadza w różne nastroje. Dlatego należy bardzo uważać co się mówi, ponieważ psychika każdego człowieka jest inna.

Higiena środowiskowa
Wpływ środowiska odgrywa bardzo ważną rolę, jeżeli chodzi o samopoczucie.
Największy wpływ mają takie czynniki jak: pogoda, zanieczyszczenie środowiska, częste i głośne hałasy. Bo wiadomo, że w zależności od tego jak się czujemy, w takim jesteśmy nastroju.
Również tryb życia jaki prowadzimy często odzwierciedla się w naszych nastrojach.

Nastroje a emocje
Emocje zawsze były bardziej intensywniejsze od nastrojów. Dodatkowo są krótkotrwałe i mają jednoznaczną treść poznawczą oraz obiekt. W przypadku nastrojów jest nieco inaczej. Nie muszą one mieć żadnego obiektu, które je wywołuje i są niejednoznacznej treści poznawczej.
Często jest tak, że są to procesy bardzo zbliżone do siebie i okazywane przez
zachowania ludzkie.


odpowiedz


(VIP) 2010-07-21 14:40:11

Spocone ręce, załamany głos, pustka w głowie, trzęsące się kolana ? to typowe objawy stresu, które każdy z nas przeżył niejeden raz. Stres może motywować do działania, jednak najczęściej potrafi uprzykrzyć życie.


Spocone ręce, załamany głos, pustka w głowie, trzęsące się kolana ? to typowe objawy stresu, które każdy z nas przeżył niejeden raz. Stres może motywować do działania, jednak najczęściej potrafi uprzykrzyć życie.

Stres to współczesna choroba cywilizacyjna. Szybkie tempo życia, wysokie wymagania wobec siebie, chęć zadowolenia wszystkich, pragnienie bycia najlepszym - wszystkie te czynniki wpływają na naszą psychikę i utrudniają codzienne funkcjonowanie. Coraz więcej osób korzysta z pomocy psychologów, gdyż nie może poradzić sobie z paraliżującym stresem.

Czym jest stres?

Stres to fizyczna lub psychiczna reakcja organizmu na wymagania, jakie mu stawiamy. Od ich rodzaju i intensywności zależy nasze zachowanie. Ludzie różnie reagują na stresujące sytuacje, zależy to przede wszystkim od ich wrażliwości, odporności i stanu psychicznego.

Objawy zestresowania

Zagrożenie lub nieprzewidziana sytuacja sprawiają, że organizm uwalnia hormony i inne substancje chemiczne, na skutek których nasze narządy i organy reagują w określony sposób. Zachodzą wówczas reakcje charakterystyczne dla stresu. Fizjologicznie zwiększa się ilość czerwonych krwinek, które bardziej dotleniają mózg. Mięśnie stają się napięte, rośnie temperatura ciała. Te reakcje objawiają się przez spocone ręce, zaciśnięte zęby i pięści, przyspieszony oddech, szybsze bicie serca, nadmierne pocenie się, suchość w ustach, drżenie dłoni. Pobudzone zostają niemal wszystkie układy wewnętrzne, między innymi krwionośny, oddechowy i nerwowy.

Te jednostkowe objawy mogą mieć poważniejsze skutki przy długotrwałym stresie. Konsekwencje stresu, który trwa przez długi czas to:
?rozkojarzenie, problemy z koncentracją
?bezsenność
?trudności w oddychaniu
?nerwica i depresja
?popadanie w nałogi
?wrogie nastawienie do ludzi
?niezadowolenie z życia seksualnego
?poczucie niepokoju
?czasami nawet myśli samobójcze.

Jak widać stres może nie tylko utrudnić codzienne, jednostkowe czynności, ale wpłynąć na całe nasze dotychczasowe życie. Osoby, które żyją w ciągłym stresie mają nieudane życie małżeńskie, które często kończy się rozwodem, słaby kontakt z rodziną i dziećmi, są rozgoryczeni, niechętni do innych i niezadowoleni z życia.

Przyczyny stresu

Dla każdego z nas różna sytuacja może wywołać uczucie zestresowania. Są jednak momenty, które dla większości z nas są stresujące. To przede wszystkim:
?śmierć najbliższej osoby
?rozwód
?więzienie
?ślub i przygotowania do ślubu
?zmiana lub utrata pracy
?ciąża
?święta
Praktycznie można pokusić się o stwierdzenie, że stres może wywołać niemal wszystko, nawet codzienny hałas, zanieczyszczenie środowiska czy nawet notoryczny brak czasu.

Stresorami, czyli przyczynami stresu, mogą być również czynniki, na które nie mamy wpływu, jak na przykład klęski żywiołowe, wojny, choroby itp.

To, czy i w jakim stopniu reagujemy na daną stresującą sytuację, zależy od naszej psychiki, charakteru i wytrzymałości. Również niska samoocena, błędne interpretowanie sytuacji sprawiają, że bardziej niż inni odczuwamy silny stres.

Stres w pracy

Wolnorynkowa gospodarka, a także pogłębiający się kryzys gospodarczy powodują, że coraz częściej doświadczamy ogromnego stresu także w pracy. Według najnowszych badań, to obecnie jedna z najczęstszych przyczyn naszego zdenerwowania. Możemy tu wymienić m.in. presje na jak najlepsze wyniki, despotycznego przełożonego, długie godziny pracy, brak równowagi między życiem służbowym a osobistym, brak poczucia bezpieczeństwa (ryzyko zwolnienia) czy niedopasowanie naszego potencjału do zadań.

Jak sobie radzić?

Przed stresem nie uciekniemy. Nawet ci, którzy mówią, że nigdy się nie stresują, tak naprawdę odczuwają to uczucie, gdyż nie są w stanie uciec przed naturalnymi reakcjami organizmu. Dlatego im szybciej nauczymy się radzić z tym uczuciem, tym prędzej odnajdziemy spokój i stabilność emocjonalną.

Wielu z nas nieświadomie podejmuje walkę ze stresem poprzez:
?skupienie się na emocjach ? napięcie, które towarzyszy stresującej sytuacji, rozładowujemy przez płacz, krzyk, fizyczny wysiłek. Kiedy to nie pomaga sięgamy po alkohol lub środki uspokajające. Należy jednak pamiętać, że problemu nie rozwiązujemy i prędzej czy później będziemy musieli się z nim zmierzyć
?skupienie się na problemie ? przeprowadzamy samodzielnie lub razem z najbliższymi analizę sytuacji. Jest to dobry sposób, ponieważ spojrzenie na daną sytuację oczami innej osoby pozwala zauważyć wiele innych aspektów. Wsparcie bliskich również mobilizuje nas do rozwiązania stresującego problemu
?unikanie ? w obliczu stresu zajmujemy myślami czymś innym, uciekamy od problemu. Można na przykład intensywnie czytać książki, aby nie myśleć o swoich problemach lub zająć się porządkowaniem mieszkania. Jest to jednak działanie na krótką metę, ponieważ w konsekwencji nie rozwiązujemy problemu.
Pozytywne nastawienie

Od naszej odporności psychicznej zależy reagowanie na stres. Nie oznacza to jednak, że nie powinniśmy ćwiczyć swojej psychiki, aby w przyszłości łatwiej znosić stresujące sytuacje. Ciągła samokrytyka i wygórowane ambicje z pewnością nie pomogą w spokojnym życiu. Samokrytyka jest potrzebna, jednak zbyt surowe podejście do swojej osoby, może działać destrukcyjnie.

Doceniajmy swoje duże i małe sukcesy, czerpmy z nim energię, zauważajmy i zachowujmy w pamięci pozytywne chwile oraz bądźmy optymistami. To naprawdę pomaga!

Ćwiczenia relaksacyjne

To najszybszy sposób na pokonanie stresu. Dzięki nim rozluźnimy mięśnie, uspokoimy oddech i odprężymy umysł. Pięć minut wyciszenia w dowolnie wybranym miejscu sprawi, że znajdziemy dodatkowe rezerwy siły do walki ze stresem. Najpopularniejszym ćwiczeniem jest rozluźnianie barków oraz mięśni szyi i karku. W tym celu należy usiąść prosto, rozluźnić ciało i spokojnie oddychając podnosić delikatnie ramiona tak, jakby chciało się nimi dotknąć uszu. Następnie powoli i spokojnie należy obrócić głowię w prawo, następnie w lewo. Idealną propozycją jest również odprężające rozciąganie ciała. W tym celu w pozycji siedzącej lub stojącej należy rozciągać mięśnie ciała tak, jakbyśmy chcieli być dłużsi.

Zdrowa dieta to podstawa

Stres powoduje szybkie zużywanie glukozy w organizmie oraz witamin i mikroelementów. Dlatego bez wyrzutów sumienia można zjeść czarną czekoladę, która jednocześnie poprawi humor. Pamiętajmy o owocach i warzywach w codziennej diecie. Jeśli nie mamy możliwości ich spożywania, zaopatrzmy się w aptece w witaminy w tabletkach. Działanie antystresowe wykazuje seler naciowy, orzechy włoskie, zielona fasolka szparagowa, brokuły, jaja, ziemniaki, pomarańcze i czarne porzeczki.

Uważajmy na używki! Wiele osób sięga po alkohol w stresującej sytuacji i poprawia w ten sposób swoje samopoczucie. Dzieje się tak dlatego, że alkohol podwyższa ciśnienie, rozszerza drobne naczynia, co skutkuje utratą ciepła.

Picie alkoholu nie jest dobrym rozwiązaniem, ponieważ nie stawiamy czoła problemowi, jedynie przed nim uciekamy. Z biegiem czasu będzie nam coraz trudniej poradzić sobie ze stresem.

Wysiłek rozładuje

Sport to zdrowie ? ta zasada sprawdza się również w walce ze stresem. Bieganie, jazda na rowerze, taniec, spacer ? wszystkie te czynności pozwalają zapomnieć na chwilę o problemie i skoncentrować myśli wokół innych tematów. Dla wielu z nas spokój przynosi ćwiczenie jogi, inni preferują intensywny aerobik. Ważne, abyśmy wybrali taki wysiłek fizyczny, który sprawia przyjemność. Wówczas organizm wytworzy endorfiny, czyli substancje, które wykazują działanie przeciwbólowe, relaksacyjne i odprężające.

Małe rzeczy pomocne w walce ze stresem
?rozluźnienie z pewnością przyniesie spokojna muzyka lub dźwięki przypominające naturę, jak na przykład szum morza lub lasu, śpiew ptaków
?czytanie ulubionej książki również pozwala zapomnieć o stresie. Ciekawa fabuła wciąga i przenosi w inny wymiar
?gorąca kąpiel z zapachowymi olejkami uspokaja i rozluźnia napięcie mięśni
?gorąca herbata ziołowa z pewnością uspokoi
?drugi człowiek stanowi największe wsparcie ? pomoże rozmowa z najbliższymi, wspólna analiza problemu, zwierzenie problemów
?sen doda sił ? zdrowy, spokojny sen pomoże zregenerować organizm. Nie należy spać krócej niż 7 godzin, a przed pójściem spać solidnie wywietrzyć sypialnię.
Przed stresem nie uciekniemy, dopadnie nas w nieprzewidzianym momencie i z pewnością sparaliżuje ciało oraz psychikę. Pamiętajmy jednak, aby nie oddawać mu kontroli nas swoim organizmem i za każdym razem wyciągać wnioski, które pozwolą ograniczyć niekorzystny


odpowiedz


(Gaduła) 2010-07-23 23:06:46

Szczególne pozdrowienia dla Damy Pik i Iki !!
Dzięki wam odzyskuję wiarę w ludzi i siłę by walczyć o moje życie!
pozdrawiam


odpowiedz


ika (Gaduła) 2010-08-03 16:46:22

@adness4
Dzięki za pozdrowienia..........ja również Cię pozdrawiam najserdeczniej jak tylko potrafię!!!!!!!!!


wszystko się może zdarzyć...



bes43 (Gaduła) 2010-07-29 20:46:08

skorzystaj z pomocy psychologa przy Centrum Pomocy Rodzinie....potrzebujesz wiary w siebie i świadomości , że są osoby, na których możesz polegać...wzmocnisz się psychicznie, nauczysz się innego rozwiązywania problemów, innego spojrzenia..to naprawdę pomaga..wiem, bo sama przez to przeszłąm...uprzedzam jednak ze potrzeba determinacji, wytrwałości...takie rzeczy buduje się przez kilka lat...a jak zmienisz swoje zachowania inni inaczej będą Cię postrzegać i inaczej traktować... bedziesz silna!! Powodzenia


odpowiedz



 
 

Strona główna O nas Reklama Regulamin
realizacja:Agencja Interaktywna zets.pl