Oszukana - forum dla kobiet: zdrada, oszustwo, oszuści


Środa
8 lutego 2012
Piotra, Żakliny, Gniewomira

Logowanie

Twój e-mail:
Hasło:
Zapamiętaj mnie:   
Zapomniałaś hasła? Kliknij tutaj

Zarejestruj się - Oszukana - forum dla kobiet: zdrada, oszustwo, oszuści


Ogłoszenia - Oszukana - forum dla kobiet: zdrada, oszustwo, oszuści
Gdzie szukać - Oszukana - forum dla kobiet: zdrada, oszustwo, oszuści

Akcje użytkowników

04:09
adsense
Zalogowała się


23:42
yoleck
Wylogowała się


23:40
yoleck
Zalogowała się


22:50
grazyna
Zalogowała się


22:03
celia1967
Wylogowała się


21:45
celia1967
Napisała komentarz:
wiem , dlatego nie będę...


21:37
celia1967
Napisała komentarz:
@OlaHiszpania też to...


21:33
doda14
Wylogowała się


 

POMÓŻMY SOBIE WZAJEMNIE!

2010-03-19 01:49:43
Witam wszystkich kto tutaj zajrzy!
Jesteśmy z mężem ludźmi po pięćdziesiątce. kilka lat temu w najbliższej rodzinie przydarzyło się nieszczęście - RAK!
Pełna mobilizacja, walka, poszukiwania i .... przegrana! Scenariusz jakich wiele!
Teraz u jednego z nas stwierdzono raka i to bardzo złośliwego. Ponownie stanęliśmy przed tym samym problemem z tą różnicą, że przez ten ostatni okres czasu dużo więcej się pisze na ten temat (między innymi na tym forum), jest dużo różnych publikacji i metod. Porównując te dwa okresy to jak skok przez stulecie.
Tyle nowych wiadomości pozyskujemy - diety, suplementy, Ashkar, dużo jest książek o walce z tym "szkodnikiem", że aż chwilami nie wiadomo co wybrać.
My odstawiliśmy jedzenie produktów, które są dla niego pożywką m.in. mięso, potrawy mączne, używki, cukry itp. Właściwie to wszystko ekologiczne (warzywa i owoce), jeżeli pieczywo to na naturalnych zakwasach, wszystko bliżej natury dalej od cywilizacji i to możliwie maksymalnie najdalej.
Do tego metoda Ashkara plus różnego rodzaju suplementy i jak na razie nie jest źle.
Może nie ma efektów cofania się choroby ale i nie rozwija się, a przy stwierdzonej bardzo dużej złośliwości i szybkim wzrostem podobnych "osobników" - to już jest coś.
Mamy teraz pewien problem, dla nas bardzo duży - dlatego piszę.
Wszystkie dotychczasowe zabiegi pochłaniają ogromne ilości pieniędzy oraz czasu.
Nasze oszczędności już dawno się skończyły, a pożyczać nie ma od kogo. Nie mamy pracy - wcześniej zajmowaliśmy się własną działalnością, ale w dobie światowego kryzysu i problemem natury czasowej (soki, posiłki, lewatywy) zabierają mnóstwo czasu i nie dają możliwości dorabiania.
Proszę nie myśleć, że szukam "sponsorów" lub oczekuję na jakieś wpłaty. Nie! Nigdy do nikogo ręki nie wyciągaliśmy i teraz też nie zamierzamy. Mamy swoją godność i prioritet - walkę o najbliższą nam osobę.
Bardzo się kochamy i nie mamy nikogo bliskiego, kto by nam mógł pomóc. A my mamy siebie - to ogromny skarb.
Pomyślałam, że jest wiele osób całkowicie samotnych, które zupełnie nie mają na kogo liczyć - więc my i tak jesteśmy w lepszej sytuacji - z którymi moglibyśmy "połączyć siły".
Mieszkamy w dużym mieście, gdzie za wszystko trzeba bardzo dużo płacić. Jesteśmy już mocno zmęczeni związanymi z tym stresami i zamiast skupić się na walce z chorobą, niepotrzebnie sobie dokładamy problemów.
Jeżeli jest ktoś kto potrzebuje opieki, dużo serca i pomocy - to może chciałby się z nami zaprzyjaźnić, przecież wspólnie możemy sobie pomóc.
My szukamy swojego, spokojnego miejsca na ziemi, a w zamian za to odwdzięczymy się opieką, pomocą w codziennych czynnościach.
Wspólnymi siłami możemy walczyć z przeciwnościami losu.
Jesteśmy ludźmi bardzo uczciwymi, wychowanymi wg starych zasad i pracowitymi.
Oczywiście - nikomu lat nie ubywa - więc i sił z każdym rokiem jest mniej, ale jak na razie jesteśmy osobami energicznymi, którzy nie zamierzają czekać co będzie dalej, tylko walczyć o lepsze i spokojniejsze jutro.
Stres jest najgorszym doradcą i gwoździem do trumny, a wrodzony optymizm trzyma przy życiu.
Reasumując - jeżeli jest ktoś kto potrzebuje pomocy (przygotowanie posiłków, codzienne czynności itp) w zamian za rozwiązanie naszej trudnej sytuacji - to proszę o wiadomość.
Naprawdę wspólnie może być łatwiej, wygodniej i ciekawiej, a przede wszystkim mniej samotnie.
Pozdrawiam i czekam na Twój kontakt.



Dodaj komentarz


1 komentarz

anula (Małomówna) 2010-05-04 17:44:33

Bardzo Wam wspolczuje i rozumiem Wasza sytuacje. Mam nadzieję, ze znajdziecie kogoś przyjaznego.

Zupełnie jednak nie rozumiem: dlaczego płacicie za leczenie nowotworu; moja Mama leczyła się w ramach ubezpieczenia (z sukcesem) i wiele lat chodziła do tego samego lekarza(bardzo oddanego pacjentom i pracy) na konsultacje i na drogie badania bez płacenia za to (kolejki były -ale dało się wytrzymać);nigdy nie używała żadnych wspomagaczy: witamin, suplementów czy specjalnej diety (bo producenci tych środkówżerują na cudzym nieszczęściu); żyła tak normalnie jak tylko się daje przy chemio- i radioterapii (długotrwałej, bardzo ciężkiej i wyczerpującej)-nie pracowała zawodowo-ale prowadziła dom i pielęgnowała warzywa,owoce i kwiaty na działce .


odpowiedz



 
 

Strona główna O nas Reklama Regulamin
realizacja:Agencja Interaktywna zets.pl